Aluminium

Aluminium o tym nie mówi się głośno Ehgartner Bert

Aluminium stanowi około 8 procent masy skorupy ziemskiej. Jest trzecim pod względem częstości występowania pierwiastkiem chemicznym oraz najczęściej występującym metalem. Bardziej rozpowszechnione są tylko tlen i krzem, które razem z aluminium w niezliczonych kombinacjach i związkach stanowią sporą część grubej na 40 km skorupy ziemskiej. A jednak sto lat temu mało kto miał jakiekolwiek pojęcie o tym surowcu.

Bert Ehgartner, znany austriacki reżyser, w książce Aluminium. O tym nie mówi się głośno przedstawia trzy dogmaty zwolenników wykorzystywania na dużą skalę tego metalu:

1.       szkodliwość zależy od dawki, minimalne ilości nie mogą mieć szkodliwego działania;

2.       w przypadku kontaktu ze zbyt dużą ilością aluminium, metal ten jest przez organizm wydalany;

3.       jeżeli nie zostanie wydalony w całości, zostaje związany w zasobach neutralnych, np. w kościach.

Autor w rzeczowy i bezkompromisowy sposób obala powyższe argumenty „epoki aluminium” jako fałszywe. Mimo błyszczącej powierzchni pierwiastek ten ma swoją ciemną stronę.

W książce Aluminium. O tym nie mówi się głośno, zawierającej aktualne wyniki badań, pokazuje również, jak wiele poważnych problemów przysparza ten pierwiastek w niemal każdej związanej z nim dziedzinie: wydobycia, przeróbki i zastosowania. Najwyższy czas zerwać zasłonę z jednego z najpoważniejszych problemów naszej cywilizacji i rozpocząć otwartą dyskusję. Nie należy oczekiwać, że wyjaśnienie tej kwestii przebiegnie szybko i bez zakłóceń. Operujący na globalnym rynku gracze mają zbyt wiele do stracenia i będą inwestować ogromne kwoty, by wszystko zostało po staremu.

Surowiec ten jest masowo wydobywany przez ostatnie sto lat, a zatem nie da się go uniknąć, gdyż jest wszędzie.

Przemysł farmaceutyczny

Zwolennicy szczepionek zaprzeczają, że anormalne rozprzestrzenianie się chorób przewlekłych ma jakikolwiek związek ze szczepieniami. Tymczasem dawka tego pierwiastka wprowadzana do organizmu niemowląt i małych dzieci ulega systematycznemu zwielokrotnieniu. Pojawia się pytanie, po co w szczepionkach aluminium.

Metal ten jest substancją czynną, tzw. adiuwantem, który wzmacnia działanie szczepionek. Kilkadziesiąt lat temu dodawano do szczepionek rtęć, ponieważ działała ona grzybobójczo. Była tak bardzo trująca, że zarazki nie miały szans na przetrwanie. Po pewnym czasie okazało się, że w dobie lodówek, jednorazowych strzykawek i szybkiego transportu była ona zupełnie zbędna, gdyż wykluczona została możliwość zaatakowania szczepionek przez pleśnie i grzyby. W przypadku aluminium jest jednak inaczej. Nie można go wyeliminować, gdyż potrzebna byłaby inna substancja wzmacniająca działanie.

W krajach zachodnich od 20 do 40 procent ludzi skarży się na nadkwasotę (refluks). Większość zwraca się o pomoc do lekarza, ale jedna czwarta udaje się do apteki, gdzie jest dostępna cała gama specyfików pomocnych przy problemach żołądkowych.

Środki na nadkwasotę zawierają zwykle substancję czynną o nazwie hydrotalcit: „Hydrotalcit ma zdolność wiązania kwasów przez stopniowe oddawanie wodorotlenku aluminium”. Powoduje to neutralizację kwasów żołądkowych.

Bert Ehgartner przytacza fragment ulotki załączonej do leku na nadkwasotę: „Ze względu na zagrożenia przedawkowaniem aluminium należy unikać długotrwałego przyjmowania lub regularnie badać poziom serum aluminium. Nie może on przekroczyć 40 mikrogramów na litr”.

Przemysł kosmetyczny

Niektórzy producenci kosmetyków w dalszym ciągu utrzymują, że aluminium nie wnika do organizmu przez skórę. Tymczasem niemal w każdym dezodorancie metal ten stanowi główną substancję czynną. Natychmiast reaguje z komórkami ciała i radykalnie zmienia ich postać i funkcję. Skóra się napina, gruczoły potowe zostają zaklejone, woda nie może wydobyć się przez pory i człowiek przestaje się pocić. Wiele komórek ulega uszkodzeniu lub obumiera i w związku z tym wydziela się nieprzyjemna woń. Odstawienie tych produktów jest prawie niemożliwe – ku wielkiej radości producentów. `

Skandalem jest przemilczanie związku raka piersi ze stosowaniem antyperspirantów. W badaniach komórek nowotworowych pochodzących z okolic dołów pachowych wykryto bowiem znaczne ilości aluminium. Nieprawdziwa jest teoria mówiąca o tym, że zmutowana pod wpływem aluminium komórka hamująca pocenie powstaje tylko na powierzchni skóry, bowiem wykryto patologiczne komórki zmutowane w głębokich warstwach tkanek okołopachowych.

Szeroka gama produktów kosmetycznych zawierających związki aluminium nie ogranicza się tylko do dezodorantów. Również producenci wszelakiego rodzaju kremów, podkładów, pomadek, a nawet past do zębów nie omieszkali dodać do swoich produktów tego surowca w różnej postaci. Gdy aluminium trafia do przewodu pokarmowego, zostaje w jakimś stopniu częściowo wydalone, gdy natomiast zostanie wchłonięte przez skórę, nie trafia na tę naturalną linię obrony. Skóra nie selekcjonuje substancji na te, które warto wchłonąć, i te, których lepiej się pozbyć. W ten sposób produkty kosmetyczne stanowią większe zagrożenie.

Przemysł spożywczy

Bert Ehgartner wymienia kilka przykładów zastosowania aluminium w przemyśle spożywczym:

·         garnki, patelnie aluminiowe,

·         folie aluminiowe,

·         sproszkowane mleko dla niemowląt,

·         barwniki: E127, E132, E173, E520, E522, E541, E544, E1452,

·         proszek do pieczenia – w celu zwiększenia sypkości,

·         słone paluszki – aby uzyskać chrupiącą skórkę piekarze dodają rozwór ługu sodowego, który ma pH14. Jeżeli do wypieku używana jest aluminiowa blaszka, może dojść do przedostania się tego metalu do żywności,

·         uzdatnianie wody pitnej – ze względu za łatwość wchodzenia w reakcję jest ono stosowane jako koagulant.

Aluminium wchodzi w reakcję z tlenem zawartym w powietrzu i tworzy warstwę oksydacyjną, hamującą dalsze reakcje. Ochronna warstwa oksydacyjna ma grubość ułamka milimetra i gdy zostanie uszkodzona, dochodzi do rozpuszczenia aluminium w jedzeniu. Ta warstwa ochronna ulega zniszczeniu w kontakcie z kwaśną żywnością.

Choroba Alzheimera

Na chorobę Alzheimera, która występuje głównie u ludzi starszych, choruje obecnie 35 mln ludzi. W charakterystycznych dla tej choroby „płytkach starczych”, które tworzą się w mózgu i stopniowo go niszczą, stwierdza się wysokie stężenie aluminium.

Pierwsze badania przeprowadził zespół badaczy Departamentu Biochemii, Mikrobiologii i Immunologii Uniwersytetu w Ottawie w Kanadzie. Na wstępie napisano tam: „Aluminium jest toksyną z grupy metali, łączoną z licznymi chorobami, między innymi z chorobą Alzheimera i chorobą Parkinsona, patologicznymi zmianami w mózgu w przebiegu dializy oraz zmiękczaniem kości”.

W 2000 roku przeprowadzono badania na grupie 3777 osób we Francji, ukazujące potencjalny związek między złogami aluminium powstałymi w wyniku spożywania skażonej wody a prawdopodobieństwem zachorowania na Alzheimera.

Aktualne badania prowadzone na szczurach karmionych występującymi w ludzkim pożywieniu standardowymi dawkami tego pierwiastka pokazują szkody, jakie wyrządza on w mózgu: „Aluminium jest toksyną dla nerwów zarówno u zwierząt, jak i u ludzi”.

Bert Ehgartner jest przekonany, że zdecydowana większość naukowców badająca to zagadnienie nie wyklucza, iż aluminium odgrywa istotną rolę w powstawaniu choroby Alzheimera. Każdy może prześledzić te badania w literaturze i wyrobić sobie własne zdanie. Trudno o większą rozbieżność między tym, co stwierdzono w badaniach naukowych, a uspokajającymi urzędowymi komunikatami stowarzyszeń zajmujących się chorobą Alzheimera i nauki finansowanej przez przemysł aluminiowy.

Intencją autora i polskiego wydawcy książki pod tytułem Aluminium. O tym nie mówi się głośno nie jest zasianie paniki w umysłach konsumentów, lecz przedstawienie rzeczowych faktów, o których przeciętny człowiek miałby małe szanse dowiedzieć się z mediów, a tym bardziej z ulotek produktów zawierających aluminium.

Bert Ehgartner Aluminium. O tym nie mówi się głośno

Wydawnictwo Purana